Dark Butterfly

Temat: Meridia 10
witam wszystkich i pozdrawiam serdecznie
moim problemem od dawna jest straszne lakomstwo ,staram sie nad tym jakos panowac ale nie zawsze sie udaje :(od znajomej dowiedzialam sie o meridii i postanowilam sprobowac poniewaz codzienne 2 godzinne wizyty na silowni nie przynosza oczekiwanych rezultatow (dwa miesiace codziennych cwiczen i stracilam niecale 3 kilogramy). zdobylam meridie droga nie dokonca uczciwa ale tylko ze wzgledu na to iz mieszkam za granica i nikt tu nie slyszal o tym leku. porobilam wszystkie badania i wyniki sa bardzo dobre wiec postanowilam zaczac kuracje. jak wszyscy tu na forum tez mialam pewne obawy i troche sie balam skutkow ubocznych ktore sa opisywane a szczegolnie podwyzszonego cisnienia i stanow depresyjnych...
zazywam meridie 10 czwarty dzien ale jak na razie nie widze zadnych skutkow ani ubocznych ani pozadanych. cisnienie w normie, problemow z zaparciami nie mam,spie bardzo dobrze czasami do 10 rano,suchosci w ustach ani nadmiernego laknienia nie zauwazylam a apetyt na jedzenie jak byl tak jest nadal (szczegolnie wieczory). przestaje pomalu wierzyc w skutecznosc tej terapi na ktora bardzo nie ukrywam liczylam.
czy moze ktos mial podobne objawy a raczej ich brak? moze za wczesnie na dzialanie tego leku?
hmmm a moze cos z moim mozgiem jest nie tak... ;)))
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=4165



Temat: PLAN - TEST
Hehe, wiem cos o tych rozmowkach na silowni. Kiedys trening ktory powinienem zrobic w 45 min robilem przez 2,5h. A wszystko to zasluga wlasnie gadulca ;p Teraz nauczony bledami przeszlosci (i brakiem przyrostow) dzialam ze stoperem w łapce. Jak skoncze cwiczenie to odpalam mojego malego przyjaciela, odczekuje 120 sec i jedziemy. Ogolnie staram sie utrzymac podwyzszone cisnienie na kazdym treningu. Jakie przerwy miedzy seriami stosujesz cwiczac oddzienie partie miesniowe? Bo tak mysle ze jak robilem sobie przerwy 2 minutowe na tych plecach i czulem sie nie spelniony to moze powinienem zwiekszyc intensywnosc treningu i przerwe skrocic do 90 sekund
Źródło: forum-fitness.pl/viewtopic.php?t=455


Temat: do pana Wladyslawa Pitaka
Witam!!!
Mam 25 lat!!! Może zaczne od początku 1,5 roku temu miałem poważnie wyglądający wypadek samochodowy. Skończyło się na wielkim strachu o własne życie 12 szwach na ręce która została porozcinana o szybę, ogromnym siniaku na nodze oraz drobnymi ranami głowy. Tego samego dnia wróciłem do domu, Po kolacji dziwnie się poczułem jakbym mdlał. Ale przeszło!!! Po 3 miesiącach zaczęło się. Po ćwiczeniach na siłowni poczułem nagle dziwne uczucie,
złe widzenie, ciśnienie 180/110, trafiłem do lekarza rodzinnego. Badania krwi, ekg, ukg, nic nie wykazały oprócz podwyższonego ciśnienia(na które przez miesiąc brałem leki), a ja czułem się coraz gorzej do tego po pewnym czasie dołączyły sie bóle głowy szumy w uszach, ogólnie czułem się do bani!!! ( W końcu lekarka przepisała mi Promolan potem brałem xanax, ale dalej było źle!!! W końcu trafiłem do szpitala, gdzie wykryto tylko ubytek słuchu na prawe ucho (stara sprawa wynikająca z niedrożności przegrody nosowej). Przeszedłem ponowne badania krwi, CT głowy, dopplera, dno oka, full komplex, nic nie wykryto. W szpitalu nastąpiła kumulacja mojej choroby leżałem miałem problemy z wychodzeniem z łóżka, nawet do toalety. Cały czas czekałem na jakąś diagnoze, to było straszne!!! W końcu lekarz powiedział, że to od kręgosłupa. No i zaczął mnie bolec kręgosłup chodziłem na fizykoterapie i masaże, chiropraktyka itd. W między czasie trafiłem do neurologa który oznajmił mi że to nerwica. Stwierdziłem że to nie możliwe ja nerwica!!! Poszedłem więc do psychologa, rozwiązałem jakieś testy, ale nic nie wykrył powiedział tylko, że jest inteligentny i wrażliwy!!! Nadal czułem się źle, bóle głowy, kręgosłupa, złe widzenie, szumy w uszach, zawroty głowy!!!
W Końcu trafiłem do psychiatry przepisał mi anafranil, chlorprothixen, myolastan, baclofen i nastąpiła poprawa, wznowiłem przerwane studia, zakochałem się, znalałem prace, ostatnio obroniłem prace mgr, ale cały czas biore leki w małych dawkach!!! Minął już ponad roku od pierwszych objawów, ale cały czas nie jest tak jak powinno. Poza lekami od psychiatry biorę leki homeopatyczne nervoheel i inne. Nawet przez krótki okres brałem krople bacha!!! Cały czas źle się czuje!!!
W jaki sposób mam wrócić do dawnej formy?
Co mam robić?

Pozdrawiam!!!
Źródło: logos.nethit.pl/viewtopic.php?t=2


Temat: Bilirubina
Mój mąż robił próby wątrobowe i okazało sie że ma bardzo podwyższoną bilirubine. (37!!) pisze tam tez o zażółceniu soczewicy. przy tym ma podwyższone ciśnienie (czasami nawet 150/120) Ma 33 lata. nie pali, i uprawia ćwiczenia siłowe. Co mu jest?
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=4235


Temat: Jestem chory i nie wiem na co!
Witam serdecznie wszystkich forumowiczow. Jestem tutaj pierwszy raz wiec postaram sie opisac moj przypadek jak najkrocej i jak najmniej chaotycznie. Przepraszam wszystkich, ze nie stosuje polskiej trzcionki, ale miejsce z ktorego pisze uniemozliwia zainstalowanie polskich znakow. Moja historia zaczyna sie dokladnie 2 lata temu. W tym wlasnie czasie bylem dobrze wysportowany, codziennie uczeszczalem na silownie - gdzie oprocz cwiczen poprawiajacych sylwetke biegalem okolo 1 godziny dziennie. Nic nie wskazywalo na jakokolwiek slabosc mojego serca. Od czasu do czasu serce na chwile zaczynalo mi dziwnie kolatac, ale trwalo to zwykle bardzo krotko. Czasami mialem takze uczucie, ze cos jakby bylo podwieszone pod moje serce. Ale to odczucie rowniez trwalo bardzo krotko. Przewaznie pojawialo sie po poludniowej drzemce. Objawy te tlumaczylem sobie prawdopodobna nerwica. Ze wzgledu na wydarzenia ktore mialy miejsce w dziecinstwie byloby rzecza bardzo dziwna gdybym nerwicy nie mial. Czasami czulem bol z tylu plecow, ale laczylem go z bolem miesni plecow powstalym po wytezonych cwiczeniach na silowni. Dopuszczalem tez mozliwosc zwyklego przemeczenia organizmu. Codziennie wstawalem o 5 rano, okolo 10 godzin ciezko pracowalem i w zaleznosci od sytuacji albo bieglem na silownie, albo do szkoly. Dzien przewaznie konczylem okolo 23.00. Moje klopoty zaczely sie w styczniu 2007 roku. Codziennie rano gdy wstawalem czulem lekkie zawroty glowy i lekkie oslabienie. Wszystko jednak po kilkunastu minutach mijalo. Caly czas winilem za to przemeczenie. Pewnego dnia po powrocie z silowni jak zwykle wzialem prysznic i polozylem sie do lozka. Jeszcze chyba przed zasnieciem serce kilka razy mocniej mi zabilo. Uderzenia byly na tyle silne, ze calkowicie wybily mnie ze snu. Nie spalem juz do rana bojac sie panicznie, ze cos moze mi sie stac. Oczywiscie prawie od razu wlaczylem komputer aby cos poczytac na temat chorob serca. Oczywiscie opis prawie kazdej choroby idealnie do mnie pasowal. Na drugi dzien rano nie poszedlem do pracy i wzialem wolne do konca tygodnia. Kupilem sobie magnez, tabletki na uspokojenie i zaczalem sie w ten sposob leczyc wierzac, ze to wszystko przez przemeczenie. Niestety objawy nie minely. Po kilku miesiacach poszedlem do lekarza. Badania typu ekg, echo, proby wysilkowe wychodzily bardzo dobrze. Mialem tylko troche podwyzszony poziom cholesterolu i cukru we krwi. Tego akurat sie spodziewalem poniewaz juz kilka miesiecy nie zagladalem na silownie i wogole ruszalem sie najmniej jak tylko moglem. Spowodowane bylo to strachem o moje zdrowie. Zapomnialem dodac, ze echo serca wykazalo niewielka wade polegajaca na tym, ze jedna z zastawek sie nie domyka. Ale wada ponoc jest bardzo niewielka i wogole nie powinna miec znaczenia. Holter tez nie wykazal nic czego moglbym sie obawiac. Jedynym czynnikiem niepokojacym lekarza bylo moje cisnienie krwi. Oscylowalo w granicach 135/90. Czasami spadalo, ale tez czasami sie obnizalo. Oczywiscie zmienilem lekarza, ale nastepny powiedzial mi to samo. A moje objawy zaczely przybierac rozny charakter. Czasami pogarszal mi sie wzrok, czasami bolala mnie glowa w okolicach karku, czasami mialem zachwiana rownowage. I caly czas to kolatanie serca, bol, lub uczucie jakby cos moje serce przeszywalo. CZasami kilka dni pod rzad czuje sie bardzo dobrze, ale generalnie serce caly czas mi dokucza. A najgorsze w tym jest, ze moj stan psychiczny naprawde sie pogarsza. Czasami juz mam dosc i mysle o najgorszym. Staram sie odganiac te mysli, ale w czasie atakow bolu lub klucia mysle o nich bardzo intensywnie i chce, zeby juz to wszystko sie skonczylo. Bez wgledu na cene. To chyba tyle na dzis. Przepraszam, ze tyle mi to zajelo, ale mam nadzieje, ze znajdzie sie ktos kto to przeczyta i moze udzieli mi kilku wskazowek. Moze mieliscie podobne przejscia? Serdecznie pozdrawiam!!!!!!
P.S
Pewnie czegos waznego zapomnialem napisac. Jesli sobie przypomne od razu to dodam, ale juz w nastepnym poscie.
Źródło: arytmiaserca.pl/viewtopic.php?t=681


Temat: Wysiłek fizyczny – pogromcą stresu
" />Wysiłek fizyczny to prosty i skuteczny sposób na walkę ze stresem. Ma pozytywny wpływ na zdrowie, kondycję psychiczną i pozwala na odreagowanie od trudów, obowiązków oraz życiowych problemów. Popularne formy ruchu takie jak bieganie, pływanie czy siłownia, powodują pobudzenie wszystkich układów organizmu, dotlenienie ciała i wydzielenie się hormonów szczęścia, które poprawiają samopoczucie i nastrój.

Życie to pasmo nieustannie powstających wyzwań, dziwnych sytuacji oraz obowiązków, którym towarzyszą przeróżne emocje, od radości do złości, od miłości do nienawiści. Negatywne emocje zazwyczaj ściśle powiązane są ze zwiększonym obciążeniem psychicznym, a mianowicie ze stresu. Czasy, w których żyjemy nie pozwalają nam na chwile słabości, dlatego stres to stan, który należy szybko zmniejszyć lub zlikwidować.

Jak to zrobić? Trzeba zaufać i uwierzyć w magiczną moc aktywności fizycznej, która dawkowana rozsądnie i z głową, jest najlepszym i najtańszym sposobem na walkę ze stresem. Zamiast zamartwiać się i obsesyjnie myśleć o nieoczekiwanie powstałych problemach, najlepiej pójść zmęczyć ciało. To idealna metoda na chwilowe zapomnienie o przeróżnych negatywnych stanach emocjonalnych. Nie ma znaczenia, jaką formę aktywności wybierzemy, by skutecznie zająć się walką ze stresem. Może to być pływanie, biegi, gra w piłkę koszykową lub wizyta na siłowni i bliskie spotkanie z żelastwem. Należy jednak pamiętać, aby wysiłek fizyczny:

* trwał nie mniej niż 30 minut.
* był energiczny lub/i intensywny;
* sprawiał radość i satysfakcję;
* nie wiązał się z rywalizacją o wygraną;
* dawał możliwość chwilowego oderwania od bieżących problemów.


Dobroczynne działania sportu sprawia, że odpływają z nas nie tylko złe emocje i negatywna energia – tak często powstające w sytuacjach stresowych, ale też poprawia się wyraźnie nasz nastrój. Dlaczego? Ćwiczenia fizyczne powodują, że nasze ciało samo wchodzi na drogę walki ze złym samopoczuciem. Pod wpływem stresu organizm wydziela tzw. hormony stresu, do których zaliczamy:

* adrenalinę- hormon wydzielany przez rdzeń nadnerczy, który przyspiesza bicie serca, powoduję wzrost ciśnienia krwi, rozszerza oskrzela i źrenice
* kortyzol- wytwarzany przez warstwę pasmowatą kory nadnerczy. Zatrzymuję w organizmie elektrolity i wodę. Skutkiem tego jest podwyższone ciśnienie krwi oraz możliwość uszkodzenia struktur tkanki łącznej, czyli ścięgien.


Zbawieniem jest ruch, który wpływa na procesy hormonalne i znacznie zmniejsza skutki stresu. Organizm pod wpływem wysiłku:

* usuwa z organizmu adrenalinę i kortyzol poprzez przyspieszanie krążenie ;
* wydziela endorfiny, czyli tzw hormony szczęścia, odpowiedzialne za poprawę nastroju;
* niweluje negatywne napięcia poprzez dostarczanie większej ilości krwi do tkanek;
* pobudza większość układów naszego ciała, co usprawnia jego funkcjonalność.


Odbywająca się zamiana hormonów stresu na hormony szczęścia, satysfakcja z odbytego wysiłku i moment zapomnienia o źródle stresu powodują zmniejszenie napięcia fizycznego i zmianę biegunu samopoczucia na plus. Te trzy rzeczy przyczyniają się do napływu sił witalnych oraz poprawiają jakość myślenia. A jasny i dotleniony mózg są zbawienne w rozwiązywaniu problemów i niszczeniu stresu.
Źródło: pakeromania.pl/forum/viewtopic.php?t=110